nie ma miłości

A co jeśli miłości nie ma?

Chyba nie ma miłości. Miłość zwyczajnie nie istnieje. […]
Po prostu wmówiono nam, że nie możemy żyć sami, więc się parujemy, tkwimy w związkach – bezpiecznych, nudnych, wygodnych z tego lub innego beznadziejnego powodu.
Przeklęte potrzeby stadne. Dobieramy się lepiej lub gorzej.

— Paulina Klepacz, Daj mi więcej

zaloty, ksiuty, umizgi, karesy…
wszystko po to, aby tylko dopiąć swego
On ją lub… Ona jego
poczuć się w Niej lub… w sobie całego

nie ma miłości!
jest tylko animalny instynkt
odziewany za dnia w te ckliwe słowa
by Jej odzienie móc nocą przychylniej zdejmować

nie ma miłości!
jest tylko poczucie bezpieczeństwa
interesowne i wymagane
nocami ulegle przez Nią spłacane

nie ma miłości!
bez zatraty wolności,
bez łez i narastającej wzgardy
do uzależniającej bliskości

nie ma miłości!
więc i słowa się kończą,
bez dobrego słowa nie ma myśli,
bez myśli alterocentrycznych czynów

jest więc tylko usilne razem trwanie
i działania pozorowane,
w pierwocinach spójni
chemią mózgów wspierane

aż w końcu przychodzi zohydzenie,
wstręt i zniesmaczone widzenie
kogoś, kogo się kochać miało
a i tak się znowu nie udało…

(…) tam gdzie nie ma miłości ani fizycznego pożądania, niczego nigdy nie da się naprawić.

— Colleen McCullough, Czas miłości

Podziel się tym z innymi...

Jeden komentarz do “A co jeśli miłości nie ma?”

  1. Powiedzieć, że miłość nie istnieje, to mniej więcej tyle samo co powiedzieć, że nie istnieje: nienawiść, czułość, współczucie, litość, odwaga, tchórzostwo itp, itd. Nie istnieje jedna ogólnie przyjęta definicja na żadne z powyższych słów, a jednak ludzie używają ich powszechnie i – znowu “mniej więcej” – rozumieją się wzajemnie.

    Co z tego wynika? Ano to, że nie funkcjonujemy w świecie ściśle zdefiniowanych pojęć, świat każdego z nas jest jakby “rozmazany”, język wyraża tylko przybliżenia i każdy człowiek postrzega rzeczywistość – czymkolwiek by ona była – w inny, właściwy tylko sobie sposób.

    Cyt: “Po prostu wmówiono nam…” Koniec Cytatu. Otóż nikt nam niczego nie wmawiał. Tak jak wilkowi nikt nie wmawia, że musi żyć w stadzie aby przeżyć, bo bez towarzyszy polowania ma nikłe szanse na zdobycie pożywienia i przetrwanie. Człowiek wywodzi się w prostej linii od przodków, którzy żyli w grupach i polegali na sobie aby przetrwać. Nikt ich tego nie uczył, to po prostu wynik działania procesów ewolucyjnych. Podobnie nikt nie uczył elektronu jak się ma zachowywać w polu elektromagnetycznym, albo cegły, która spada z dachu na czyjąś – oby nie moją (odpukać! ) -głowę.

    Słowo “miłość” po prostu określa wszystkie te stany i zjawiska w sposób zbiorczy, aby nie mówić wprost: Och, jak bardzo chcę Cię zerżnąć dziewczyno, ponieważ pociągasz mnie, pięknie mi pachniesz, jestem gotów kupić Ci kwiaty, Twój tyłek jest taki cudowny, cipeczka taka ciasna i gorąca……. – mówimy w skrócie: chodźmy się kochać, bo Cię kocham.

    I tyle właściwie. Zatem miłość istnieje, tak jak istnieją kolory i piękno muzyki, zachwyt nad zjawiskami Natury. Tylko i wyłącznie w naszych umysłach. I na dodatek w każdym trochę inaczej.

    Jeszcze inaczej: Nie ma jakiegoś niezależnego bytu, czy zjawiska, które by można określić słowem “Miłość”. Jest to wytwór naszej wyobraźni, mózgu, a jako taki jest po prostu urojeniem. Bez tego organu jakim jest owa biologiczna masa złożona z około 100 miliardów neuronów, ważąca zaledwie ok półtora kg, miłość nie istnieje. A także bez innego organu, nie zawierającego co prawda żadnego neuronu, ale sporo więcej ważącego. Bywa, że o wiele, wiele więcej. Czyli dupy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *